Pan Kot i Leniwiec. Dwie hand made zrobione przytulanki prze dwie wielkie
kobiety. Pełne zaskoczenie, ogromne wzruszenie. Choć poszły w ręce Pana
B. niedługo po tym jak się pojawił na świecie, ja się nimi również
"och, ach"!. Postawiły kropkę nad i, mało tego, zapędziły przed maszynę. Zainspirowały wyjątkowo.
Nie przepuszczałam, że znajdę w sobie tyle cierpliwości i
takiej szyciowej pasji do szycia. Wytrzeszczałam oczy jak mama prosto,
bez szarpania tkaniny wiedziała co i jak i wychodziły z tego cuda,
zastanawiało mnie jak to się robi, że się tak robi, że najlepszy sklep
by się nie powstydził. Siła materii wychodząca spod wyobraźni mamy, ta
inna jakość, ta świadomość procesu, a później zachwyt. I mnie w końcu
kilka miesięcy po tym najpiękniejszym dniu pierwszego spojrzenia na
małego Pana B., co to mnie przełączył jak z pilota z zasapanej, obolałej
rodzicielki na mamę, omamiła maszyna do szycia. Bez niej ani rusz.
Dobrze, że swoje waży i do torebki się nie mieści.

Pan Kot jest boski. Zakochałam się :)
OdpowiedzUsuńJest absolutnie boski! Miłość od pierwszego wejrzenia, kiedy zajrzał nam do wózka na spacerze.
OdpowiedzUsuńpan Kot skradł moje serce :)
OdpowiedzUsuń