chmury nad łóżkiem


Chmury nad łóżkiem.
Żeby spało się lepiej:)
To co w pobliżu dziecięcej głowy ma nie małe znaczenie. Tak pamiętam wiele obrazów z dzieciństwa. Pamiętam  fototapetę na ścianie: wieża, z której wyglądała księżniczka z długim warkoczem, kończącym się w piekarni kucharza, któremu to z kolei nad głową przelatywał pan na kolorowym dywanie.






Tę chmurę lubię szczególnie. Jest z grubego płótna. W takim słomianym, wypłowiałym kolorze. Lubię jak jest w pobliżu pana B.
Taki z niej  senny rozmarzony obraz o ciepłych, słonecznych cieniach jak takie popołudniowe letnie światło, które podświetla to, co w powietrzu się niesie.







I baaaardzo miękkie chmury nadłóżkowe. Czy to przesada polubić swoje chmury? Ja je bardzo.
Lubię.











 

 Ćśśśśś...  chmury miękkie wiszą, sowy śpią.










4 komentarze: