środa, 17 lipca 2013

Panie B. bedę dla Ciebie szyć!

Pan Kot i Leniwiec. Dwie hand made zrobione przytulanki prze dwie wielkie kobiety. Pełne zaskoczenie, ogromne wzruszenie. Choć poszły w ręce Pana B. niedługo po tym jak się pojawił na świecie, ja się nimi również "och, ach"!. Postawiły kropkę nad i, mało tego, zapędziły przed maszynę. Zainspirowały wyjątkowo.
Nie przepuszczałam, że znajdę w sobie tyle cierpliwości i takiej szyciowej pasji do szycia. Wytrzeszczałam oczy jak mama prosto, bez szarpania tkaniny wiedziała co i jak i wychodziły z tego cuda, zastanawiało mnie jak to się robi, że się tak robi, że najlepszy sklep by się nie powstydził. Siła materii wychodząca spod wyobraźni mamy, ta inna jakość, ta świadomość procesu, a później zachwyt.  I mnie w końcu kilka miesięcy po tym najpiękniejszym dniu pierwszego spojrzenia na małego Pana B., co to mnie przełączył jak z pilota z zasapanej, obolałej rodzicielki na mamę, omamiła maszyna do szycia. Bez niej ani rusz. Dobrze, że swoje waży i do torebki się nie mieści.
 Myślę, jestem przekonana wręcz nieprzyzwoicie, że dziecko obcujące z przyjazną materia, nie atakującą go poucinanymi przebojami w uproszczonej nucie, jak petarda wyskakującymi z misia, fluorescencyjnymi  książeczkami, w których rządzi 3D MAX, będzie bardziej uważne na proporcje w tym świecie. Bo one są, a są wcale nie takie nieistotne. I jest coś innego w materii produkowanej fabrycznie na potęgę, a tym Panem Kotem, Surykatką, szarą najpiękniejszą Sową. I jakoś mi nie przeszkadza, że nie mają 10 metek w kilku językach, instrukcji jak prać,  bo wiem, że te zrobione z pasją, chęcią, tymi rękoma zszywane. Takie odstępstwa piękne od reguły, wyjątkowe. Od wyjątkowych osób.

3 komentarze:

  1. Pan Kot jest boski. Zakochałam się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest absolutnie boski! Miłość od pierwszego wejrzenia, kiedy zajrzał nam do wózka na spacerze.

    OdpowiedzUsuń