Zaczęło się zielone święto w bieli. I to nawet takiej świeżej, posypującej wiosnę. Zielony można póki co na półkach sklepowych upolować, wsadzić głowę w zazieleniony parapet, jeśli takowy się zieleni nie wyparł. Bo na moim nie ma roślinności doniczkowej. Uciekła czas jakiś temu odkąd stała się obiektem wielkiego pożądania pana B., który nigdy nie poprzestawał na oglądaniu, wąchaniu, a którego determinacja i ciekawość nie pozostawał obojętnym na piękno przyrody pielęgnowanej w doniczkach. A że jeszcze lawendy, mięty i bazylii, kolendry na balkonie nie czas pielęgnowania i podlewania zaczynam szukać odpowiedniego słoika, który chyba przykleję do parapetu i jeśli pan B. go nie wyrwie z korzeniami to będziemy podziwiać za szkłem. Zwierzęta nasze, choć gumowe, ale i dlatego, że gumowe, będą niedługo mogły osiedlić się w słoiku. Może las nam podaruje troszeczkę mchu. Niebawem.
Tymczasem oto kilka inspiracji do naszego parapetowego zielonego zaczarowanego ogrodu. I nie wiem jak to i kiedy to się stało, ale szukam krasnala.
do posłuchania
KLIK
 |
| by Tim Walker |
 |
| bellagracepartydesigns |
 |
.
Kim Naumann |
 |
pinterest Sherry Berry
 |
woolly fabulous' photostream
|
|
 |
http://layercakeshop.com
|
ten słoik z lupą mnie rozbroił :) piękny!
OdpowiedzUsuńAż na rower się chce, szybko, i już , przez pola i las. A nawet bym się tam mogła zgubić:)
OdpowiedzUsuń