Leśnych historii na tkaninie rysowanych ciąg dalszy. Taki wstęp, co by się "rozrysować". Lubię takie momenty, nawet nie wiem, czy nie bardziej niż końcowy efekt.
piątek, 10 maja 2013
szkice
Dziś wyspana. Od kiedy ciepło, słonecznie, a pod nogami mlecze, pan B. budzi się ze śpiewem ptaków, śpiewająco o 5 rano. Nieprzytomność i opuchnięte oczęta udało mi się dziś ominąć. Zmobilizować się wczoraj i iść spać niedorosłą godziną. Z przytomnymi myślami zakasałam krótkie rękawy i kiedy pan B. uciął sobie popołudniową drzemkę w domowym zaciszu, a nie wózkowym łożu na niedospanych nogach mamy przemieszczanym, udało się spotkać z kartką i cieńkopisem.
Leśnych historii na tkaninie rysowanych ciąg dalszy. Taki wstęp, co by się "rozrysować". Lubię takie momenty, nawet nie wiem, czy nie bardziej niż końcowy efekt.

Leśnych historii na tkaninie rysowanych ciąg dalszy. Taki wstęp, co by się "rozrysować". Lubię takie momenty, nawet nie wiem, czy nie bardziej niż końcowy efekt.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz